Dzieci rodzą się bezbronne i niesamodzielne, co wbrew pozorom jest oznaką głębokiej mądrości matki natury w tym, jak przygotowała nas do życia, adaptacji i rozwoju. A kiedy mądrość matki spotka się z mądrością matki natury, to dziecko będzie tego największym beneficjentem!

Rodzimy się przedwcześnie

W artykule jak wychować inteligentne dziecko pisałam o niesamowicie szybkim rozwoju mózgu w pierwszych latach życia dziecka.

Dzieci rodzą się dużo bardziej bezbronne i niesamodzielne, niż jakiekolwiek inne zwierzęta. Dla nas to oszałamiające, że noworodki krów czy żyraf są w stanie stanąć na własnych nogach w ciągu kilkudziesięciu minut od urodzenia. Nam zajmuje to aż rok!

Prawda jest taka, że ludzie rodzą się przedwcześnie, zanim ich mózgi w pełni się rozwiną.

I dzięki temu jesteśmy inteligentniejsi

Ale to, że dziecko rodzi się bezbronne, to tak naprawdę bardzo mądry zabieg natury, który sprawia, że jesteśmy od zwierząt dużo inteligentniejsi.

Po pierwsze, dzięki tej bezbronności, a raczej przez nią, ludzcy rodzice muszą bardzo troskliwie opiekować się swoimi dziećmi. A nasz mózg rozkwita przede wszystkim w trakcie interakcji z mózgiem innych osób, czyli na początku przede wszystkim rodziców.

Po drugie, dzięki temu, że nasz mózg nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, kiedy przychodzimy na świat, posiadamy niesamowitą zdolność do adaptacji do otoczenia!

Pamiętasz może z artykułu Czym jest inteligencja, że jest to przede wszystkim zdolność do rozwiązywania problemów oraz do adaptowania się do nowych warunków.

Adaptacja do otoczenia

I to właśnie maleńkie dziecko robi najlepiej: w zależności od tego, czy urodzi się w igloo jako dziecko Eskimosów, w wieżowcu Nowego Jorku, czy w wiosce w Afryce Saharyjskiej, rozwinie w sobie odmienne umiejętności i kompetencje.

Mózg żyrafy jest w momencie przyjścia na świat idealnie przygotowany do życia na sawannie. Dlatego żyrafa nie byłaby w stanie przeżyć w Alpach, albo w centrum Radomia. Dlatego też tam się ich raczej nie spotyka 😉

Natomiast ludzie są w stanie żyć i rozwijać się w prawie wszystkich okolicznościach przyrody, od tundry po lasy tropikalne, dlatego właśnie, że w momencie narodzin nasz mózg jest ukształtowany tylko w pewnym stopniu, przygotowany do dalszej nauki.

Kosmicznie szybki rozwój dziecięcego mózgu

Dzieje się tak, ponieważ mózg dziecka rodzi się taką liczbą neuronów, jaką będzie ono miało prawie do końca życia, ale ze znacznie niższą niż osoba dorosła liczbą połączeń między nimi, czyli synaps. Im więcej doświadczeń, informacji, przeżyć, doznań sensorycznych, tym więcej nowych synaps się tworzy.

W dziecięcym mózgu co sekundę powstaje 2 mln nowych połączeń! W wieku dwóch lat dziecko ma 100 bln synaps, a wieku trzech aż 1000 bln (1000000000000000), czyli dwukrotnie więcej niż dorosła osoba!

W ten sposób mózg uczy się wszystkiego, z czym dziecko ma styczność po to, by wyłowić to, co jest dla niego niezbędne w dalszym życiu i rozwoju. To niesamowite, jak dzieci są różne od rodziców w ich wieku – bo są eksponowane na kompletnie inne środowisko, tym bardziej inne, im bardziej świat się zmienia.

To dlatego teraz dzieci świetnie znają się na elektronice, bo wychowują się z nią, podczas gdy moje pokolenie posługuje się nią sprawnie, ale nie tak intuicyjnie, jak nasze dzieci. To dlatego nowości zawsze są pociągające dla dzieci, a przerażające dla starszych osób.

Mamy wpływ na ukształtowanie mózgu naszych dzieci

Z tego właśnie powodu tak ważne jest, żeby poświęcić małemu dziecku czas, uwagę i energię, bo to my, rodzice kształtujemy jego mózg w większym stopniu, niż mogłoby się wydawać.

Dzięki tej niezwykłej zdolności ludzie są w stanie zmieniać się jako gatunek dużo szybciej niż zwierzęta. Zmiany w mózgu, jakie dokonują się w ciągu pierwszych lat po urodzeniu trwałyby setki, jeśli nie tysiące lat, gdyby miały zostać dokonane tylko ewolucyjnie.

Generalnie chcę powiedzieć, że Twoje dziecko jest genialne 😊

Mózg zużywa mnóstwo energii

W takim razie dlaczego dorośli mają mniej połączeń niż dzieci?

A no dlatego, że utrzymywanie tak ogromnej liczby synaps jest dla mózgu dziecka ogromnym wydatkiem energetycznym.

Nawet dorosły mózg jest ogromnie prądożerczą maszyną: zużywa ok. 20% energii wytwarzanej przez organizm, podczas gdy waży tylko ok 2% masy całego ciała. (I tak jest to energia rzędu 25 watowej żarówki, co jest niebywałe biorąc pod uwagę, jak ogromną ilość skomplikowanych operacji mózg wykonuje w każdej chwili, łącznie z tymi nieświadomymi – żaden komputer nie jest w stanie ich odtworzyć, nawet zużywając cały zapas energii Nowego Jorku).

Mózg kilkuletniego dziecka zużywa aż 55-60% energii przeznaczonej na cały organizm. Gdybyśmy chcieli zachować całą złożoność mózgu dziecka jako dorośli, mielibyśmy zapotrzebowanie na 40,000 kcal dziennie! (Jeśli przypadkiem należysz do grona szczęśliwców, którzy nigdy nie musieli liczyć kalorii, to informuję, że norma spożycia dziennego wynosi średnio 2,000-3,500 kcal dziennie).

Przycinanie synaptyczne

Mózg trzylatka z ogromną liczbą synaps po prostu musi zostać uporządkowany i najmniej używane synapsy ulegają procesowi zwanemu przycinaniem. Tak jak w ogrodzie należy przycinać co pewien czas gałęzie, by krzewy rosły zdrowo i miarowo, tak przycinanie synaptyczne jest konieczne dla dziecka, by mogło przystosować się do życia w swoim środowisku, nie przeładowując mózgu niepotrzebnymi informacjami.

Najważniejszym okresem w życiu nie są studia uniwersyteckie, lecz wiek najwcześniejszy: od narodzin do szóstego roku życia

Maria Montessori

Przycinanie rozpoczyna się ok 3 roku życia i jest najbardziej intensywne do 6 roku życia, ale jeszcze się wtedy nie kończy. Drugi okres przycinania przypada na okres dojrzewania i jest procesem ogromnie burzliwym, co w połączeniu z szalejącymi hormonami skutkuje tym, że nastolatkowie to ufoludki. Ale na szczęście to Cię czeka dopiero za jakiś czas 😉

Co z tego wynika?

Przycinanie synaptyczne ma bardzo interesujące implikacje.

Jeśli mózg pozbywa się synaps, które są słabe, czyli były mało używane, to oznacza, że pozostawi te, które są silne, a więc były często używane.

To oznacza, że jeśli zależy nam na jakichś umiejętnościach naszego dziecka, to należy je ćwiczyć.

Mózg zmienia się całe życie

Oczywiście dotyczy to człowieka w każdym wieku – ćwiczenie czyni mistrza i robienie czegoś często i długo sprawia, że zaczyna nam to lepiej wychodzić. Wynika to z neuroplastyczności mózgu, czyli tego, że mózg jest w stanie fizycznie się zmieniać, kiedy używamy go w określony sposób. Np. londyńscy taksówkarze, którzy muszą znać na pamięć całą rozległą mapę Londynu i z pamięci wyrecytować każdą zadaną trasę, mają większe hipokampy, czyli struktury mózgu odpowiadające za pamięć. Pianiści mają większe fałdy omega, które kontrolują pracę dłoni.

To wszystko jest nie tylko fascynujące, ale również bardzo optymistyczne: oznacza, że ćwiczeniami możemy zmienić nasz mózg na stałe.

Ale jest najbardziej plastyczny w wieku dziecięcym

Nigdy jednak w dorosłym życiu nie będziemy w stanie zmieniać mózgu w takim stopniu i w takim tempie, jak robią to dwuletnie dzieci.

Dlatego nie wystarczy przeczytać dziecku książeczki raz, jeśli chcemy, by zawsze lubiło książki. Nie wystarczy puścić muzyki klasycznej 5 razy, jeśli chcemy, by było uwrażliwione na dźwięki i muzykalne. Nie wystarczy pokazać raz 5 kasztanów, by nauczyło się trwale ile to jest 5. Nie wystarczy, że dziecko raz zobaczy jak radzisz sobie ze swoimi emocjami, a kolejne wiele razy zobaczy, jak się poddajesz.

Trzeba robić wielokrotnie to, co chcemy, by dziecko umiało i chciało robić w przyszłości.

Mam nadzieję, że spędzanie czasu w wartościowy sposób z Twoim dzieckiem nabrało dla Ciebie nowego wymiaru. Tu nie chodzi tylko o to, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo i zaspokoić podstawowe potrzeby fizjologiczne. Pierwsze lata życia to przygotowanie podłoża, na którym kiełkuje intelekt i które będzie miało wpływ na jego rozkwit przez całe życie Twojego dziecka.

 

Ściskam,

Dorota

×

Połączmy się :)